24 klatki czy 48? Sprawa Hobbita

24 klatki czy 48? Sprawa Hobbita

Kolejny, po trylogii Lord of The Rings, film Petera Jacksona, był kręcony w 48 klatkach na sekundę. Wiele osób z branży krytykowało ten wybór. Jakie są plusy, a jakie minusy tak wysokiego klatkarzu?

Powodem tego, że wielu osób nie podoba się 48 klatek w Hobbicie to po prostu przez… przyzwyczajenie. Tak zwyczajnie. Zresztą to jest normalne, że całkiem nowe rzeczy wielu osobom do gustu nie przypadają. Już od początku kinematografii, filmy wyświetlane były w 24 klatkach na sekundę (właściwie to 23.976 kl/s). Ludzie się po prostu przyzwyczaili, bo od zawsze oglądali produkcje w takim klatkarzu.

Sam oglądałem pierwszą część Hobbita (zdaje się, że druga będzie pod koniec roku) w "standardzie". Niedawno natrafiłem na porównanie zwiastuna wersji 24 i 48 klatek - plik do ściągnięcia tutaj. Szczerze mówiąc, w dużej części ujęć (może akurat takie w zwiastunie dali) nie było widać aż takiej różnicy, żeby mogła przeszkadzać. Za to niektóre ujęcia wyglądały hmm… ciekawe. Nie wiem czy na dłuższą metę by mi się to spodobało, ale gdybym miał wybór to pewnie obejrzałbym w 48 klatkach.

Przed kręceniem Hobbita, Peter Jackson mówił, że to pewne, że Hollywood będzie z czasem kręcić filmy w 48 klatkach. Taka ich ilość przypomina podobno to, w jaki sposób nasze oko odbiera obraz. Rzeczywiście, te filmy mają wyglądać naturalnie, jeśli chodzi o podobieństwo do tego jak odbiera obraz nasze wzrok. Jednak nie do tego się przyzwyczailiśmy. Wiele osób "z branży" narzekało, że obraz wydawał się zbyt naturalny (to powinna być zaleta ;)), zbyt prawdziwy i zbyt wyrazisty.

Wysoki klatkarz jest dobry dla telewizji. Akceptujemy go, bo wiemy, że rzeczy w TV są prawdziwe. Zawsze będziemy utożsamiać wysoki klatkarz z czymś co nie jest grane. Nasz mózg będzie łączył niski klatkarz z czymś co jest graneJames Kerwin z Movieline.com

To nie jest też tak, że dopiero reżyser Hobbita odkrył wysoki klatkarz. Takie próby były już podejmowane przez Douglasa Trumbulla już w latach 70. Wtedy jednak m.in. wysokie koszty produkcji przemawiały za odrzuceniem tej metody kręcenia filmów. Teraz kiedy mamy "tanie" kamery cyfrowe, argument ekonomiczny raczej w grę nie wchodzi (Hobbit kręcony był na RED-ach) - choć potrzeba więcej miejsca na archiwizowanie i więcej czasu na obróbkę, co ciągnie za sobą koszty.

Okazuje się jednak, że "przepowiednia" Jacksona sprzed kilku lat chyba się nie sprawdziła. Do tej pory wyprodukowano na prawdę niewiele filmów w 48 klatkach. Choć James Cameron chce nakręcić kolejną część Avatara w 60 klatkach. Ciekawe co z tego wyjdzie.

Więcej o kręceniu Hobbita możesz poczytać, a właściwie pooglądać tutaj.

Popularne
Koszulki filmowe - KameraAkcja.com
Partnerzy Tworzenie stron internetowych