50 Shades of Grey Shit

50 Shades of Grey Shit

Tak! Byłem na "50 twarzach Greya". Po pierwsze z ciekawości - chciałem w końcu dowiedzieć się co zawiera popularna książka. Po drugie - chciałem zobaczyć czy ze słabej książki (umówmy się… została zjechana przez krytyków z góry na dół) da się zrobić przyzwoity film. Odpowiedź? W tym przypadku to się nie udało.

Mimo, że fala "50 twarzy" była ogromna jakoś nie dałem się nią zafascynować. Pewnie dlatego, że jestem facetem. Ucieszyło mnie nawet, że doszło do realizacji filmu. Wolę obejrzeć film niż czytać ileś tam kartek tekstu, podobno słabego tekstu. Do filmu nie podchodziłem jakoś specjalnie sceptycznie, po prostu chciałem zobaczyć co z niego wycisnęli.

Pierwsze sceny, trochę sztuczne dialog. Wkurzało mnie te naciąganie momentów, które niby zwyczajne, grane były jakby bohater filmu poświęcał swoje życie dla wyższych celów. Wzniosła muzyka, patetycznie grane dialogi, znacie to? Właśnie o tym mówię. Zupełnie to nie potrzebne. Tym bardziej na początku filmu, gdzie trzeba stopniować zainteresowanie. Tutaj trochę za wcześnie podali taki "wniosły" moment, o ile momentem można nazwać rozmowę Anastasii z Greyem.

Mimo to wydaje mi się, jednak że z minuty na minutę film stawał się coraz bardziej znośny. Jestem facetem, ale to nie przez sceny seksu, które w zasadzie nawet nie były źle zrobione. Montaż całkiem mi się podobał. Z czasem film nie był już tak wzniosły i robiony na siłę. Ale bez rewelacji.

Treści książki, tak jak mówiłem, nie znam. Czekałem więc na jakiś moment kulminacyjny, coś co w końcu podniesie emocje i będzie zwieńczeniem aktorskich i reżyserskich wysiłków. Niestety, film się skończył… Trwał prawie dwie godziny, a mi się wydawało, że nawet godzinę nie trwał. Podobno czas leci szybko gdy jakiś film się podoba. Nie w tym przypadku, oj nie.

Zakończenie było kompletnie do kitu. Jakieś takie niedokończone, bez puenty czy podsumowania, czy czegokolwiek! W drodze powrotnej z kina naszła mnie myśl, że Ci głowni bohaterzy byli nijacy (z całym szacunkiem dla Dakoty Johnson, którą lubię), mimo, że Grey miał być w zamierzaniach wyrazistą postacią. Pomijam już nawet, że takie cukierkowe historie (bogaty facet znajduje "biedną" dziewczynę i daje jej wszystko co może) mnie zupełnie nie kręcą. Jednym słowem - Nie!

Popularne
Koszulki filmowe - KameraAkcja.com
Partnerzy FoxFoto.pl Foton Kalisz Tworzenie stron internetowych Foto 7 Umowa Sprzedaży Samochodu